by David Hughes
eng • pol
Jonathan Carroll urodził się 26 stycznia 1949 roku w Nowym Jorku. Jego ojciec, Sidney Caroll, był
pisarzem i scenarzystą filmowym, autorem scenariuszy do Bilardzisty (1961) i Hazardzistów z
Teksasu (1966) oraz opowiadania, na którego podstawie nakręcono Gambit (1966). Matka, June (z
domu Sillman), była aktorką i autorką tekstów do piosenek, występującą w wielu broadwayowskich
spektaklach i dwóch filmach: An Angel Comes to Brooklyn (1945) i New
Faces (1952).Gdy
Jonathan miał dwanaście lat, Sidney Carroll dokonał wraz z reżyserem Robertem Rossenem
adaptacjipowieści Waltera Tevisa, która stała się odskocznią w karierze Paula Newmana. Rok
później Bilardzista znalazł się w finałowej ósemce filmów nominowanych do Oscara, przegrywając
z Wyrokiem w Norymberdze w adaptacji Abby’ego Manna. Jonathan pamięta, że kilka lat później
ojciec otrzymał - jako nagrodę pocieszenia - Emmy Award za film dokumentalny poświęcony
galerii w Luwrze; Carroll junior - wówczas uczeń prywatnej szkoły męskiej - wykorzystywał ten
fakt, by imponować dziewczynom.
Kariera zawodowa rodziców sprawiła, że dzieciństwo Jonathana upłynęło między Wschodnim a Zachodnim Wybrzeżem; Carroll przyznaje, że na skutek takiego wychowania został kimś w rodzaju nieletniego przestępcy. Jak podaje większość źródeł, bunt młodości wygasł w chwili, gdy jego przyjaciel został zastrzelony przez policję. Nastoletni Carroll trafił do Loomis School w Connecticut, „jednej z tych snobistycznych szkół znanych choćby z Buszującego w zbożu. 19 czerwca 1971 roku, tuż po tym jak z wyróżnieniem ukończył Rutgers University, ożenił się z artystką Beverly Schreiner. Podjął studia magisterskie na University of Virginia, ucząc języka angielskiego najpierw w North State Academy w Hickory w Północnej Karolinie, a potem w St Louis County Day School. Chęć uczenia za granicą przywiodła go do Amerykańskiej Szkoły Międzynarodowej w Wiedniu. Obecnie mieszka i pisze w tym mieście, zaś jego syn, Ryder, pracuje jako artysta grafik w Nowym Jorku.
Tak wygląda jedynie zarys życia Jonathana Carrolla; aby wypełnić je treścią, trzeba sięgnąć poza jego miejsce urodzenia - ku historii jego twórczości.
Pierwszy pomysł na opowiadanie przyszedł mu do głowy w szkole średniej. Chodziło o starą kobietę, która mieszka w Nowym Jorku, a ponieważ jest samotna, postanawia kupić sobie psa. Pod koniec opowiadania jednak zabija zwierzaka, bo zrobił coś, co ją zirytowało. Czytelnicy Carrolla bez wątpienia z zachwytem przyjmą to, że jednym z bohaterów opowiadania jest pies, zapowiadając rolę, jaką zwierzęta te odegrają w późniejszych utworach. Autor nadal pamięta, jak jego nauczyciel angielskiego zawołał do niego, biegnąc przez szkołę: To wspaniała historia, Carroll! Był to - mówi Jonathan - zwrotny punkt w jego życiu. Dajcie mi pióro.
Carroll twierdzi, że ojciec niespecjalnie zachęcał go do pisania. Było to poparcie nie tyle gorące, ile raczej letnie, choć przypomina sobie, że usłyszał kiedyś, że nieważne, co napiszę, ale to, że będę pisał. Esej Czytając opowiadanie mojego ojca opublikowany w Cimarron Review w październiku 1973, opisuje spotkanie z utworem ojca, opowiadaniem pod tytułem The Shining Thing. Kiedy zobaczyłem jego nazwisko i to opowiadanie, tuż pod „Loterią” Shirley Jackson, aż mnie zatkało z wrażenia, napisał z dumą dwudziestopięcioletni Carroll. Dedykacja zamieszczona w jego drugiej powieści Głos naszego cienia stanowi cytat z The Shining Thing.
W 1976 roku majowy numer Transatlantic Review przyniósł krótkie opowiadanie Impreza u Brendy, którego akcja toczy się w 1964 r. w rodzinnym mieście Carrolla, Dobbs Ferry. Opisując tytułowe przyjęcie, autor po raz pierwszy posługuje się na wpół autobiograficznym stylem, który później swoiście rozwinie, zacierając granice między fikcją a faktem, tak iż tylko on sam wie, gdzie zaczyna się jedno, a kończy drugie.
Bodaj najlepszą ilustracją tej metody twórczej jest pierwsza, wydana w 1980 roku powieść Kraina Chichów, której bohater, młody nauczyciel, jedzie do miasteczka Galen w Missouri, by zebrać materiały i napisać biografię swego ulubionego autora, po czym odkrywa, że pisarz ten stworzył coś więcej niż tylko kilka sympatycznych opowiadań dla dzieci. Zarówno miasteczko, jak i jego mieszkańcy są dziełem jego stworzenia. Zamieszczone w powieści fragmenty nadzwyczaj oryginalnych opowiadań France’a wywołały u wielu czytelników żal, że historie te nie istnieją naprawdę, jednak oprócz siły tej prozy i niezwykłości zawartych w niej pomysłów Kraina Chichów odznacza się użyciem dwóch elementów, które pojawią także w późniejszych powieściach; pierwszy to mówiący pies, który sygnalizuje wstąpienie w świat wyobraźni; drugi zaś to niezadowalające rozwiązanie akcji, które z jednej strony budzi w czytelnikach (i redaktorach) Carrolla frustrację, a z drugiej - uznanie.
W 1982 roku magazyn Rod Serling’s Twilight Zone zamieścił opowiadanie będące kolejnym kamieniem milowym na twórczej drodze Jonathana Carrolla. Pokój Jane Fondy był o tyle typowy dla późniejszych jego utworów, że niespodziankę, wprowadzoną nagle pod koniec opowieści, traktuje się jako punkt wyjściowy do rozważań o losie człowieka, opisując potępienie jako spełnienie marzeń. Uważaj na swoje pragnienia, brzmi ostrzeżenie, bo mogą się ziścić. Temat ten powróci potem wielokrotnie.
Następna powieść Głos naszego cienia znów przedstawia jako protagonistę pisarza, ale ton narracji - w której dręczony wyrzutami sumienia Joe Lennox, czując się odpowiedzialny za śmierć starszego brata, doprowadza nieumyślnie do innej śmierci - jest o wiele bardziej mroczny niż w Krainie Chichów. W istocie wielu uznało ją za horror; etykietka ta przylgnie do dzieł Carrolla na następne dziesięć lat. Co ważniejsze jednak, powieść ta popsuła stosunki z jego ojcem, które „w miarę upływu lat stawały się coraz bardziej nieprzyjemne, podczas gdy zdobywałem sobie uznanie jako pisarz”.
Carroll wydał jeszcze trzy opowiadania - z czego dwa po niemiecku - zanim ukazała się trzecia powieść w dwóch nieco odmiennych wersjach, w 1987 i 1988 roku. Kości księżyca - uważane powszechnie za dzieło przełomowe - zaczynają się od intrygującego zdania: Siekierka mieszkał pod nami. Dość złożona narracja, która zaciera, przesuwa i wyłamuje granice między rzeczywistością a wyobraźnią, bada skutki, jakie aborcja i związane z nią poczucie winy miały na obecne relacje i późniejszą ciążę młodej kobiety. Tak jak w Krainie Chichów, przez książkę przewijają się fragmenty innego fantastycznego dzieła: świata snów bohaterki, jednakże Kości... są powieścią staranniej zaplanowaną, dojrzalszą i pod wieloma względami bardziej udaną, która ugruntowała opinię o Carrollu jako o świetnym gawędziarzu; jej temat wywołał sporo kontrowersji, choć przecież autor nie opowiada się po żadnej ze stron aborcyjnej debaty.
Następna powieść Śpiąc w płomieniu (1988) stanowi drugą część tak zwanej Trylogii o Rondui, lecz po raz pierwszy wykorzystuje bohatera z poprzedniej powieści - reżysera filmowego Webera Gregstona; poza tym pojawia się tu również popularna postać Venasque’a, kogoś w rodzaju szamana, którego mądrość prowadzi bohaterów paru innych historii. Kiedy pisałem „Śpiąc w płomieniu”, w pewnym momencie Walker (główny bohater) odbiera telefon, że ma przyjechać do Kalifornii i zrobić film. W chwili, gdy pisałem, że podnosi słuchawkę, zawołałem: „Dzwoni Weber Gregston!”, stwierdza Carroll. Wtedy zdałem sobie sprawę, że to wzajemne przenikanie się fabuł i bohaterów będzie trwało dalej, ponieważ lubię tych ludzi - to są moi przyjaciele. Publikacja powieści zbiegła się w czasie z przyznaniem Carrollowi nagrody World Fantasy za najlepsze opowiadanie dla Najlepszego człowieka przyjaciela. Mimo że autor Krainy Chichów został uznany za pisarza fantasy (skromny awans wobec pisarza horrorów), grono jego wielbicieli zdążyło się poszerzyć się o takie literackie nazwiska jak Pat Conroy, Stephen King, Michael Moorcock, Stanisław Lem, Ruth Rendell i Thomas Harris.
Dziecko na niebie z 1989 roku zamknęło luźną trylogię na temat Rondui, traktując o perypetiach Webera Gregstona, który usiłuje dokończyć film, horror przerwany wskutek samobójczej śmierci jego przyjaciela i kolegi po fachu. Jest to być może najbardziej drastyczna powieść Carrolla - i najmniej przekonująca jako osobne dzieło. Wszelako Dziecko… to poruszający moralitet, który należy umieścić gdzieś między zagmatwaniem Davida Lyncha a postmodernizmem Wesa Cravena; książka porusza kwestię filmowej przemocy, stworzonej bez głębszego uzasadnienia. Nawiasem mówiąc, jest też pierwszą, która zawiera publikowane wcześniej opowiadanie: Pan Fiddlehead. Opowiadania Carrolla nadal ukazywały się w wyspecjalizowanych pismach fantasy, horror i science fiction, takich jak Weird Tales, Fear i Omni, jego krótka powieść zaś, Czarny koktajl, została wydana w limitowanym nakładzie, ze wspaniałymi ilustracjami Dave’a McKeana, który zaprojektuje okładki do brytyjskich edycji trzech następnych powieści Carrolla. Kolejne większe dzieło, Muzeum psów (1991), spotkało się z szerokim odzewem; jego bohater, sławny, ważny i zarozumiały architekt nazwiskiem Harry Radcliffe staje wobec konieczności zrewidowania swego dotychczasowego życia po tym, jak podpisuje umowę z dalekowschodnim sułtanem na wybudowanie wartego miliard dolarów muzeum najlepszego przyjaciela człowieka. Powieść, także na swój sposób przełomowa, wyznacza początek płodnego okresu w twórczości Carrolla, którego utwory coraz częściej pojawiały się w antologiach i czasopismach, chociaż były to wciąż publikacje spoza głównego nurtu.
Zaledwie rok później ukazała się siódma powieść Poza ciszą, w której zraniony emocjonalnie Max Fischer, rysownik komiksów, zakochuje się w młodej kobiecie i jej synu, po czym odkrywa kilka niemiłych prawd o swojej ukochanej - ale dopiero wtedy, gdy oboje mieszkają już pod jednym dachem. Poza ciszą robi wyraźny krok w stronę głównego nurtu, lecz w recenzjach, jakie powieść zebrała w Ameryce, przeważały głosy o mało przekonującym zakończeniu; fantastyczne pierwiastki znowu uwierały krytyków, chętnie akceptujących je u któregoś z południowoamerykańskich „magicznych realistów”, z którymi admiratorzy Carrolla często go porównują. Europejscy recenzenci okazali więcej wyrozumiałości - jeden z nich nazwał książkę czarującą historią związku opartego na lotnych piaskach… z czającą się na brzegu tragedią.
Z kolei Na pastwę aniołów z 1993 r. stanowiła rozwinięcie opowiadania The Moose Church, opublikowanego dwa lata wcześniej w antologii horroru. Chociaż występują tam postacie z wcześniejszych utworów - zwłaszcza telewizyjna gwiazda Wyatt Leonard i reżyser filmowy Philip Strayhorn - napisana jest w zupełnie innym stylu, toteż krytycy poróżnili się w opiniach, czy książka tchnie gorzkim zapachem straconych złudzeń (londyński Time Out), czy też jest mozolną, oczyszczającą wnętrze podróżą, która stawia wielkie pytania (The Guardian). Tak czy inaczej postanowienie autora, by nie poddać się zaszufladkowaniu, nie było czczym gadulstwem. New York Times zaliczył ją do najlepszych powieści roku.
Rok 1995 przyniósł Upiorną dłoń, długo oczekiwaną anglojęzyczną edycję zbioru opowiadań, opublikowanego przez frankfurckie wydawnictwo Suhrkamp w 1989 roku. Owo interludium między ósmą a dziewiątą powieścią zawierało mini-powieść Ale karuzela! i nowe opowiadanie Koło na pustyni, księżyc na huśtawce, prezentując historie, które nazwano kunsztowną mapą serca, niepowtarzalną i nadzwyczaj celną serią intuicji na temat kondycji ludzkiej, opowiedzianych językiem magii i metafory.
Choć na Upiorną dłoń składał się niemal cały dorobek z gatunku fantasy autora Kości księżyca, on jednak podążał ciągle ku głównemu nurtowi. Próżno szukać w Całując ul pierwiastków nadnaturalnych, powieść przypomina raczej klasyczny kryminał z dreszczykiem, zabierając i Carrolla, i jego narratora w przeszłość na przedmieściach Nowego Jorku; fikcyjne miasto Crane’s View wyrasta z Dobbs Ferry. Bohater powieści, Sam Bayer, wybiera się po latach w rodzinne strony, aby otrząsnąć się z twórczej zapaści, i bierze się do badania tajemnicy sprzed dwudziestu lat: morderstwa pięknej nastolatki Pauline Ostrovy, którą jej chłopak - fałszywie oskarżony o tę zbrodnię - nazywał Ulem. Podobnie jak Poza ciszą, powieść ta jest mrożącym krew w żyłach studium, pokazującym, że rozgrzebywanie przeszłości może wywołać tragiczne skutki i że na pozór bezpieczny, dostatni świat, w którym żyjemy, może na zawsze ulec zburzeniu i unicestwieniu. W miarę wzrostu sprzedaży jego książek poszerza się także liczba czytelników Carrolla, a do jego fanów zalicza się wielu zacnych i znanych ludzi, żeby wymienić tylko Jane Campion, Juliette Binoche, Stinga i premiera Polski, gdzie według słów pisarza jego książki sprzedają się jak „wolna miłość”. Jedenasta powieść Zaślubiny patyków, wydana przed końcem tysiąclecia, miała najszerszą publiczność, im dziwniejszy bowiem staje się otaczający nas świat, tym lepiej pasuje doń pokręcona rzeczywistość przedstawiona w tych powieściach.
Wielu czytelników, którzy od lat wiernie towarzyszą Carrollowi, nie potrafi uporać się z nadaniem jego książek przynależności gatunkowej, choć ta potrzeba klasyfikacji drażni ich autora. Jak powiedział Kierkegaard, Jeśli przylepiacie mi łatkę, to mnie negujecie. Carroll uważa podobnie. Jeżeli pisze fantasy, jak sklasyfikować opowiadania wyzbyte fantastyczności? Skoro pisze dwudziestowieczne opowieści grozy, dlaczego tak wiele z nich utrzymanych jest w klimacie dziewiętnastowiecznych romansów? Jakkolwiek by je nazwać, jego dzieła często wywołują u czytelników odruch zdumienia, który pisarz nazywa reakcją „O!” - ludzie dochodzą do pewnego punktu w moich książkach i nagle wołają „O!”, jakby dostali pięścią w brzuch. Dla części z nich reakcja ta następuje w momencie zwrotu w stronę pierwiastków nadprzyrodzonych. Ludzie często mówią: On jest tak wyrobionym literacko pisarzem, a mimo to dodaje ten cały fantastyczny kram, jakby „porządna” powieść mogła się bez tego obyć. W porządku - odpowiada wtedy Carroll - ale porozmawiajmy o samej historii.
Nathaniel Hawthorne, do którego Jonathan Carroll porównywany jest bardzo rzadko, powiedział swego czasu coś, co całkiem trafnie podsumowuje talent Carrolla: Śnij o dziwnych rzeczach i nadaj im pozór prawdy.
(c) David Hughes. Zabrania się reprodukcji bez pisemnej zgody autora.
Tłumaczenie: Jacek Wietecki